to strona traktująca o naszych zmaganiach z rowerami!
Ja wiem, że wyprawa już dawno się skończyła, że niemal wszystko już opowiedziane, że jesteśmy po niesamowitym spotkaniu z Leszkiem, który zaskoczył nas i zadziwił swoimi opowieściami oraz zdjęciami z wyjazdu, ale tu wszystko pozostawiam tak, jak było od początku, a jak już przejdziecie przez te wszystkie wcześniejsze wydarzenia, to na końcu znajdziecie trochę zdjęć w ramach nagrody!!!
“Zawsze jest jakiś początek - zaczyn dzieła. Coś, co inspiruje do marzeń, tworzenia planów i przez lata odbiera sen.”
Wszystko zaczęło się już wiele miesięcy temu w głowie Leszka. Ta wyprawa miała być podróżą jego życia i być może nią się stanie. On był głównym pomysłodawcą, organizatorem i kołem zamachowym wszystkiego. To jego determinacja i sukcesywne działania pozwoliły doprowadzić do tego, że mimo wszelkich przeciwności losu, w najbliższą niedzielę, wspomniana dwójka wsiądzie do samochodu Łada Niva, by przejechać ponad 20tys. kilometrów i dotrzeć do Mongolii, a potem oczywiście wrócić do naszego pięknego Krakowa. Miałem i ja jechać z nimi, ale niestety z pewnych względów do wyprawy dołączyć nie mogłem i pozostanie mi tylko podziwianie ich dokonań, a jak przypuszczam będzie co podziwiać, bo przecież przed nimi wiele kilometrów, wiele niebezpieczeństw, trudnych sytuacji. Oprócz tych trudnych chwil, będą też te wspaniałe - niesamowite widoki, piękne pejzaże, zaskakujące spotkania, nowe znajomości i poznawanie kultury, która jest nam zupełnie odległa, nie tylko w kilometrach, ale także latach, bo przecież Mongołowie do dziś żyją tak, jak żyli ich przodkowie kilkaset lat temu. I właśnie dla takich chwil warto podejmować ryzyko.
Tu można zobaczyć przybliżoną trasę ich przejazdu, a tu dzienną rozpiskę trasy.
Ktoś mógłby powiedzieć, że samochód to nie to, co lubimy najbardziej, ale miejmy nadzieję, że ta wyprawa może być takim wstępnym rekonesansem przed prawdziwym wyzwaniem jakim byłoby podróżowanie po Mongolii na rowerach!
| 1.07.07 | właściwie wszystko dopięte na ostatni guzik. Na parkingu stoi Łada - zapakowana i gotowa do drogi, a oni zamiast wsiadać i jechać, czekają na pozytywne decyzje pewnych niepozytywnych ludzi. Niestety wyjazd musi być przeniesiony - kolejny termin to piątek godzina 5.00! Mamy nadzieję, że tym razem uda się im wyjechać, a ci nieprzychylni ludzie będą ostatnimi tego typu, z jakimi przyjdzie im się spotkać przez najbliższe 2 miesiące podróży. |
| 6.07.07 | Szkoda, że to nie 5 lipca, bo pasowałoby do piątku i piątej godziny, ale 6 też może być. Właśnie tego dnia i o tej godzinie Magda z Leszkiem wyruszyli w podróż. Po godzinie 14 otrzymałem od nich sms’a, że są za Przemyślem. Dziś mieli dotrzeć do Lwowa i miejmy nadzieję, że tego dokonali! Niepokojący meldunek, który dotarł do mnie po 21, nadzieje te mocno osłabia, cytuję: “Tkwimy na granicy.” I na razie nic więcej nie wiem! |
| 7.07.07 | otrzymałem kolejny meldunek z trasy, krótki, ale wszystko mówiący:”Prawie Kijów”. |
| 8.07.07 | koło godziny 8 dotarł do mnie sms informujący, że są przed granicą rosyjską, a koła 16 jedno słowo:”Rosja”. |
| 9.07.07 | otrzymałem kolejną wiadomość:”Jesteśmy 300km od Saratowa”, a ledwie kilka chwil później:”Przed Saratowem!”, co oznaczało, że nadrobione zostało lekkie opóźnienie w stosunku do planowanego czasu podróży. |
| 12.07.07 | po kilku dniach przerwy nareszcie jakaś wiadomoś:”Jesteśmy 250km od Ufy.”, a słowa te dotarły do mnie w godzinach porannych i można chyba uznać, że wszystko idzie wg planu. |
| 12.07.07 | pod wieczór dociera do mnie kolejna wiadomość od Leszka:”Jesteśmy 250km przed Czelabińskiem”, co może oznaczać, że sms’y dostarczane są niezbyt regularnie lub świadczyć o tym, że podróżnicy nadali ostre tempo. |
| 13.07.07 | w mojej skrzynce wylądowała następna wiadomość, tym razem Leszek nie wspomina o miejscu, w którym się znajdują, ale w końcu, w dużym skrócie, pisze co u nich:”Czujemy się dobrze. Auto jak do tej pory bez żadnej awarii. Przejeżdżamy 550-600km dziennie. Pozdrawiamy!” - i na takie wiadomości własnie czekamy, oby wszystko nadal szło tak pięknie! |
| 13.07.07 | Dziś urodzaj na wiadomości, bo oto popołudniu znów sygnał sms’a i krótka wiadomość:”Czelabińsk zdobyty o 15!”, a kilka godzin później:”Jesteśmy 100km przed Kurgamem”, czyli tempo nie spada i jak tak dalej pójdzie, to może za rok zdecydują się na start w Rajdzie Dakar. |
| 14.07.07 | Dziś rano nadchodzi sms następującej treści:”Kurgam za nami, jedziemy do Kazachstanu!”, popołudniu:”Granica kazachstańska!”, a w godzinach nocnych informacja o tym, że dotarli do kolejnego kraju na swojej drodze:”Jesteśmy właśnie w Kazachstanie.”. |
| 16.07.07 | Jeszcze wczoraj wieczorem doszła do mnie wiadomość, że nasi podróżnicy są 600km od Nowysybirska i nawet nie zdążyłem jej zamieścić na stronie, a dziś popołudniu dowiedziałem się, że Nowosybirsk jest już niemal w zasięgu wzroku, a dokładniej 150km od nich, czyli znów są w Rosji, a następna granica jaką będą przekraczać to już mongolska. Niby blisko, ale to jeszcze ponad 2000 km! |
| 17.07.07 | Nastąpiła mała zmiana planów, o czym właśnie poinformował mnie Leszek. Jak się okazało, zamiast jechać prosto w stronę Irkucka, skręcają za Nowosybirskiem w prawo, dzięki czemu znacznie szybciej dotrą do granicy mongolskie. Istnieje oczywiście niebezpieczeństwo, że w miejscu, w którym tą granicę będą chcieli przekroczyć, obcokrajowców nie wpuszcza się, a wtedy nie pozostanie im nic innego jak zawrócić. No cóż, najwyżej dołożą lekko ponad tysiąc kilometrów. Przy tej ilości, którą mają do pokonania to przecież niemal niezauważalny odcinek. Poza tym na razie idą jak burza, więc chyba warto zaryzykować - oby się powiodło! |
| 18.07.07 | Dostałem wiadomość jak zwykle, ale nie miałem nawet siły włączyć komputera, co dopiero umieszczać na stronie jakiś informacji. Wykończył mnie pewien kolega i to w ciągu półtorej godziny! - to dla tych, którym się wydaje, że jestem taki mocny. Ale przejdźmy do rzeczy - Leszek pisze:”Jesteśmy 200km od Taszanta. Auto bez awarii jak do tej pory. Tu jest godzina 3.10 nad ranem. Pozdrawiamy!” - dodam tylko, że wiadomość otrzymałem o 21.10 naszego czasu. Jakoś wcześniej nie uzmysławiałem sobie dzielącej nas różnicy! |
| 19.07.07 | Dziś już sił więcej, więc od razu po powrocie z pracy zamieszczam tą piękną wiadomość:”Zwiedzamy Ałtaj - są piękne!!!”, czyli nareszcie osiągnęli wymarzoną Mongolię! A jednak nie!!! Poprawka, bo jak wiadomo Góry Ałtaj rozciągają się na obszarze trzech państw i z tego, co pisze Leszek wynika, że są jednak po stronie rosyjskiej, ale już cytuję(to odpowiedź na moje pytanie, czy są już w Mongolii):”Otóż nie, zwiedzamy teraz w pięknych górach miejsca atrakcyjnie turystycznie i historycznie. Ze względu na brak drogi z Taszanty do Ułan Bator, tubylcy odradzali wyjazd, dlatego wracamy na trasę bajkalską, ale przez Nowokuźnieck. Pozdrawiamy!” |
| 20.07.07 | U nas gorąco, ale jak widać na świecie też dość ciepło:”Żar! A my dalej w Ałtaju - zwiedzamy.” |
| 22.07.07 | Jak widać była mała przerwa na łączach i dopiero dziś kolejna wiadomość:”Nie miałem zasięgu. Jesteśmy tuż przed Taszanta, ale wracamy do Irkucka.” |
| 25.07.07 | Tym razem przerwa w dostawie wiadomości była jeszcze większa, już zaczynałem się lekko niepokoić, a tu:”Wjechaliśmy do Kazachów na drodze do Semey. Potem wracamy na Nowosybirsk. Co u mamy?” U mamy wszystko doskonale, a oni jadą dalej! |
| 29.07.07 | Jak widać tereny, w których znaleźli się nasi podróżnicy mają coraz większe dziury sieciowe i w związku z tym sms’y dochodzą coraz rzadziej:”Zbliżamy się do Nowosybirska!” |
| 30.07.07 | Tym razem kolejna wiadomość dotarła dość szybko:”Jesteśmy półtorej godziny od Irkucka”, a chwilę po niej:”Jesteśmy w Irkucku!” |
| 31.07.07 | Kolejnego dnia, przyszła kolejna wiadomość, czyli tym razem dość szybko:”Jutro Bajkał. Wiza mongolska we czwarte - potem Ułan Bator!” - a więc Mongolia coraz bliżej. |
| 31.07.07 | Jednak jeszcze tego samego dnia dostałem następnego sms’a:”Zwiedzamy Bajkał - jutro do Mongolii” |
| 4.08.07 | Chwilkę musiałem czekać na otrzymanie tej wiadomości i choć była bardzo krótka, choć składała się tylko z jednego słowa, to jej waga była ogromna:”MONGOLIA!!!” |
| 5.08.07 | “Od wczoraj w Ułan Bator.” - te słowa przeczytałem następnego dnia o poranku. |
| 6.08.07 | Tym razem daje się zaznaczać krótka(wymuszona) stagnacja w podróży:”Dziś dalej w Ułan Bator. Staramy się o wizę kazachską, a potem ruszamy w Mongolię.” |
| 7.08.07 | Dzień później wszystko wraca do normy, czyli nasi podróżnicy ruszają przed siebie:”Jutro wyjazd do Parku Narodowego, pojutrze Gobi i Karakorum, a następnie kopalnia złota. Powrót od 15! Pa!” |
| 12.08.07 | Eskapada tak ich zajęła, że nawet nie mieli czasu sms’ów wysyłać, a może po prostu nie było zasięgu? W każdym razie z kolejnej informacji dowiedziałem się:”Dziś było na pustyni 50 stopni! Wróciliśmy do Ułan Bator z pięknej, ale męczącej wycieczki po bezdrożach Mongolii. Pozdrowienia!” |
| 16.08.07 | Jeśli przez 4 dni ciszy nie robili nic innego, tylko obżerali się różnymi specjałami, to następna wiadomość byłaby całkiem oczywista:”Jutro rozpoczynamy powrót, stan nasycenia organizmu baraniną osiągnął kres. Pozdrawiamy!” |
| 21.08.07 | To już zdecydowanie powrót, o czym mogą świadczyć nazwy miast dobrze nam już znane z opisów, które mogliśmy czytać około miesiąca temu:”Jesteśmy za Nowosybirskiem.” |
| 24.08.07 | Ach, ta Łada, kto by się spodziewał, że mimo swego podeszłego wieku będzie tak niezawodna:”Jesteśmy przed Czelabińskiem. Auto - ok.” |
| 24.08.07 | I jeszcze tego samego dnia otrzymałem informację świadczącą o tym, że nie zwalniają tempa:”Jesteśmy przed Ulfą. Co u Was?” |
| 27.08.07 | Treść tej wiadomość zastanowiła mnie, bo analizując plan podróży powrotnej nie spodziewałem się, że zostanie wspomniane to miasto:”Jesteśy 200km od Moskwy” |
| 29.08.07 | Minęły zaledwie 2 dni i już otrzymuję sms’a treści:”Jesteśmy przed Smoleńskiem. Z braku czasu Krym pozostał na przyszły rok. Pozdrowienia!” Czyżby już planowano następną wyprawę?! |
| 29.08.07 | Ku mojemu zaskoczeniu, jeszcze tego samego dnia odebrałem kolejną wiadomość:”Jesteśmy już na Białorusi.” Jak widać tempo podróży cały czas wysokie, a jak wiadomo, do domu jedzie się szybciej i łatwiej(na ogół). |
| 30.08.07 | I znów wiadomość, która zawierała tylko jedno słowo, ale bardzo, bardzo ważne słowo:”POLSKA!!!” |
| 1.09.07 | Wszędzie dobrze, ale najlepiej w domu! - czy tak też uważają Leszek z Magdą? A to trzeba by ich zapytać, na razie wiemy tylko tyle, że szczęśliwie dotarli do Krakowa. Zjawili się w naszym pięknym mieście w sobotę koło godziny 18. W ciągu tych prawie 2 miesięcy przejechali wiele kilometrów, zwiedzili wiele krajów, poznali wielu ludzi, a co widzieli i przeżyli wkrótce nam opowiedzą. |
UWAGA!!! tu jest kilka zdjęć z wyprawy!!!