Po dłuższej przerwie udało się nam wreszcie spotkać, A ilu nas było??!! HO ho ho. Na starcie było 9 osób. Pojechała jedynie szóstka bo Paja z dziećmi miała zajęcia w grupie młodszej. Na wycieczkę pojachali ostatecznie:  Renata W, Maciek J, Wojtas J, Tomek K, Stas P no i ja.  Niestety zapomniałem że od dłuższego już czasu nie jeździliśmy  a co za tym idzie kondycja nieco słabsza. Na zakończenie wycieczki Renia dotarła mocno osłabiona. Przejechaliśmy było nie było ponad 40 km.  Zrobiliśmy tzw. trase “ptasiego budzika” w przeciwnym niż zazwyczaj kierunku. Pogoda dopisała a głównym tematem w czasie jazdy była troska o auto Renaty, które pozostawione samemu sobie  protestowało w ciekawy sposób przeciwko temu że Renia na sobotnie przedpołudnie wybrała rower.

Myśleliśmy też o Maćku M. który rower porzucił na rzecz prac gospodarczych koło swojego nowego domu.

W drodze powrotnej, dzięki temu że Staś miał ze sobą taką małą plastikową kartke, mogliśmy w klasztorze w Tyńcy wypić pyszną kawę. Stasiu dziękujemy.

Zdjęcia od Tomka K. już sprawnie dotarły, zgodnie z obietnicą.

Było piknie. Dziękuje.

Pozdro
KS